niedziela, 10 stycznia 2016

4. Rosie

Jezu… nadal było mi wstyd za tamto. Bałam się chociażby wychylić zza framugi, a co dopiero pokazać się chłopakowi na oczy. Siedziałam przy stoliku machając nogami w powietrzu i dmuchając na gorącą herbatę. Cinia wyszła z kuchni i poszła do Riukiego. Westchnęłam cicho i lekko pochyliłam się do tyłu by się oprzeć. W ostatnim momencie mi się przypomniało, że siedzę na taborecie, a nie krześle. Zachwiałam się i oblałam całą sukienkę gorącym napojem. Kiedy przestałam się już chwiać odłożyłam kubek na stół i cicho zawołałam dziewczynę. Ech.. to była moja ulubiona sukienka. Odgarnęłam włosy do tyłu, by zobaczyć całą plamę. Cinia weszła do pokoju i zaśmiała się pod nosem.
- Oj chodź ty niezdaro jedna - uśmiechnęła się i pociągła mnie za rękę w kierunku łazienki
Niestety najbliższa łazienka znajdowała się na drugim końcu salonu. Spuściłam głowę i szybkim krokiem podążyłam za przyjaciółką. Głupio się teraz czułam w jego obecności. Przyspieszyłam i po chwili stałam już przy umywalce przecierając sukienkę chyba wszystkimi środkami czyszczącymi, które podawała mi Cinia. Na szczęście plama znikła, ale ubranie było całe mokre. Westchnęłam cicho patrząc na nią ze smutkiem.
- Oj no nie smutaj. Pożyczę Ci jakąś swoją, aż twoja nie wyschnie - zaśmiała się i zostawiła mnie samą w łazience
Pewnie ciężko jej będzie coś znaleźć. Stałam tak przyglądając się sobie w ogromnym lustrze sięgającym ziemi. Nawet fajne to ciało. Tak się już do niego przyzwyczaiłam, że zapomniałam, iż kiedyś miałam inne. To jakoś tak.. mi bardziej pasowało. Wiem, że to brzmi strasznie głupio i dziwnie, ale mimo wszystko tak jest. Nagle do łazienki wparował Riuki. Nieco zdezorientowanym wzrokiem rozejrzał się po pomieszczeniu po czym spojrzał na mnie. Momentalnie spuściłam głowę i wlepiłam wzrok w ziemię. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, przerwałam mu.
- Cinia poszła szukać jakiś ubrań, nie wiem gdzie dokładnie jest… - wyszeptałam cicho
Nagle usłyszałam ciche kroki. To była zapewne moja przyjaciółka. Ciekawe czy znalazła cokolwiek pasującego na takiego krasnoludka jak ja. Stanęła w drzwiach trzymając błękitną sukienkę. Chłopak wycofał się do poprzedniego pokoju, a przyjaciółka podała mi ubranie, po czym zamknęła drzwi. Szybko się przebrałam i przeczesałam włosy. W sumie dosyć słodko w niej wyglądałam. Pasowała jak ulał. Skąd ona ją wytrzasnęła? Nosiła ją za dziecka czy jak?
Po chwili nieco posmutniałam. Mam nadzieję, że nie jest na mnie bardzo wkurzona... Wcale nie chciałam na niego wpaść i go z nią pomylić.
(Riuki? Cinia? Ktokolwiek?)
Przepraszam, że takie krótkie :c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz